Kochanie… to skomplikowane!

Jest godzina 2:23. Wreszcie mam czas, żeby spokojnie pomyśleć. Dzisiaj zacznę od takich słów: „Eskimosi, mówiąc o śniegu, używają setek słów, my na określenie związku dwojga ludzi wymyśliliśmy ich trzy razy więcej. Cierpi na tym precyzja opisu. Co stanowi, że związek jest związkiem, w świecie gdzie możliwe są randki bez seksu, seks bez randek i szczera przyjaźń z byłymi partnerami?”. Koniec cytatu.

large (2)

Co mnie natchnęło, żeby pisać o nienazywaniu rzeczy po imieniu? Jak zwykle rozmowa. I co ciekawe, nie z siostrą, która zwykle wysłuchuje moich bolączek i ekscytacji, ale z… mamą! Jeszcze 2 tygodnie temu byłam w takim momencie swojego życia, że wszystko szło nie tak, jak powinno i zmieniałam zdanie średnio 3 razy na dzień. Próbując czytać w myślach kogoś, tak naprawdę pogubiłam się we własnych. Postanowiłam coś zakończyć, po czym wróciło to do mnie jak bumerang. Tracąc coś, dopiero wtedy doceniłam jego wartość. A to wszystko przez informację zwrotną! Czy raczej jej brak. Status „to skomplikowane” na fejsbuku, nie oddawałby pełni dramaturgii tej sytuacji.

Pomogłam mi mama. Kobieta, która do tej pory nie rozumiała moich problemów miłosnych i nie chciała ich rozumieć. Usłyszałam w słuchawce: „No jak to nie wiesz, co się dzieje? A jak ktoś poprosi cię o rękę, to też tak po głupiemu? I dowiesz się za jakiś czas, że się zaręczyliście? Bo sobie tego nie wyjaśniliście? To już nie prosi się kogoś o chodzenie?”. (Mamo…) W tym momencie rozmowy już nie płakałam ze smutku, ale ze śmiechu. Prosto powiedziane, ale chyba trafiło do mnie.

Z reguły nie lubimy, kiedy nie wiemy, na czym stoimy. Zwłaszcza w relacjach damsko-męskich. Za czasów „podstawówki” wszystko było łatwiejsze. Jeśli chłopak chciał legalnie tańczyć z jakąś urodziwą niewiastą na szkolnej dyskotece, albo skraść jej całusa na przerwie, pytał ją najzwyczajniej na świecie (pamiętnym!): „Będziesz ze mną chodzić?”. I po sprawie. Odpowiedzi były oczywiście różne, ale po latach doceniam to, że ktoś miał w ogóle odwagę na takie pytania. Nie było żadnych podchodów i niejasnych sytuacji – podobamy się sobie, bądźmy razem; jeśli nie – znajdę sobie kogoś innego, z kim będę się trzymać za ręce na wycieczce szkolnej. Czemu 14 lat później (tak, miałam chłopaka w wieku 9 lat; a on teraz jest kryminalistą) nie może być równie prosto?

love-at-first-sight

Coraz częściej spotykamy się z niedefiniowaniem tego, co jest między ludźmi. Z relacjami, które są luźne jak… jak… brak mi o tej porze słów. Z tym, że oczekując sensownej odpowiedzi na pytanie: „Jak nazwać to, co się dzieje między nami?”, słyszę: „Czy musimy to nazywać? Jest dobrze, tak jak jest, cieszmy się tym”. Mnie do życia nie są potrzebne zmiana statusu na fejsbuku, wrzucanie zdjęć ze wspólnego wieczoru na instagrama, czy górnolotne wyznania i obietnice dozgonnej miłości. Bo to chyba nie na tym polega. Próbowałam nawet wyciągnąć od kolegi G., czemu mamy taką epidemię „otwartych” związków. Powiedział mi, że wszystko zależy od tego, na co się z kimś umówisz. Aha, czyli zawiera się umowę, że tylko ze sobą śpimy i nawet nie próbujemy się wysilać, by coś z tego wyszło? A jak wyjdzie, to kończy się układ? Czy wtedy reguły się zmieniają? Chyba nie jestem w stanie tego pojąć.

Dzisiaj, pomimo niezdefiniowania w moim życiu, jest OK. Byłabym totalną idiotką, jakbym z tego (z Niego) zrezygnowała. Postawiłam sprawę „na ostrzu noża”, po czym zmieniłam zdanie, jak rasowa kobieta. I zaczynałam trudne rozmowy, o których scenarzystom „Trudnych Spraw” nawet się nie śniło. Więcej grzechów nie pamiętam. Może faktycznie nie ma potrzeby nazywania wszystkiego, jeśli jest to dobre? Przecież nie zawsze, gdy jestem szczęśliwa, mówię to na głos. Wystarczy, że się uśmiecham i da się to wyczytać w oczach. A i tak wiem, jak określić swój stan. Godzina 4:24 – idę spać. Szczęśliwa!

A co zrobić, jeżeli zajdzie potrzeba nazwania tego, co jest tak bliskie, i nie ma na to słów? […] Mamy tak mało słów na określenie stanów ducha, a jeszcze mnie na nazwanie stanów ciała! Jak opisać to, co było między nami? Opisać tak, żeby oddać chociaż w części prawdę chwili przedziwnej i przepięknej. Wymyślać nowe słowa? Stawiać kropki i kreski? Boże, wtedy to, co całowaliśmy będzie wykropkowane! […] Trzeba wymyślić nowe abecadło, żeby nazywać nienazywalne, żeby nie było wstyd nazywać tego, co nie ma jeszcze czystego, pięknego imienia.

/M. Szyszkin – Włos Wenery/

8 comments on “Kochanie… to skomplikowane!
  1. Ja jestem za stawianiem sytuacji jasno, inaczej zaczynają się niedomówienia, nieporozumienia. Jedno cieszy się z niezobowiązującej relacji, a drugie myśli, że przeżywa miłość swojego życia.

    • O to też mi chodziło. Bo może też być z kimś nam dobrze, możemy mieć tematy do miliona rozmów i nigdy się ze sobą nie nudzić. Ale co z tego, że ja myślałam – może coś więcej, skoro druga strona traktuje mnie wyłącznie jak przyjaciółkę? Życie, po prostu życie…

  2. hmmm dziś trudno odróżnić co jest dobre a co złe…niestety w teraźniejszych czasach miłość to jedynie słowo a tylko nieliczni mogą zrozumieć jego sens:) lecz może właśnie wolne związki pozwolą nam znalejść osobę która będzie czuła to co my, cieszyłą się nami ponieważ sprawdzamy przez to jak to jest z innymi i w końcu może przez to właśnie trafimy na tą jedyną osobę którą :) albo i nie…

  3. To prawda, w dzisiejszym świecie dużo damsko-męskich relacji jest niezdefiniowanych, być może wynika to z tego, że świat nieco poszedł do przodu, np. coraz większa społeczna akceptacja na zjawiska społeczne typu samotne matki z dziećmi, itp. Skoro to się zmienia, tzn. że relacje między mężczyzną a kobietą nie muszą mieścić się w żadnych ramach… Panuje większa wolność, czy to dobrze , czy nie, nie mnie oceniać, ale wydaje mi się, że jeśli osoba będzie poważnie myślała o związku z kimś, nie będzie się zastanawiała nad możliwością jedynie „niezobowiązującego seksu”, czy czegoś podobnego. Jak się kogoś kocha, myśli się poważnie o drugiej osobie… Taka moja opinia :) Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>