Love me Tinder, love me true

Tindera chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Z popularnej apki korzysta dziś 10 milionów ludzi na całym świecie, a wszyscy szukają za jej pomocą jednego, czyli kontaktu z drugim człowiekiem. Kontaktu w różnym wydaniu – przygodnego seksu, towarzystwa na wyjście do kina czy nawet pary na dłużej. Wszystko w wersji instant – szybko, tanio i nie trzeba się za bardzo narobić. Aplikacja działa na bardzo prostych zasadach. Importuje nasze zdjęcia i dane z Facebooka, określa geolokalizację, a potem wyszukuje osoby, które znajdują się w pobliżu, z dokładnością do kilku kilometrów. „Sąsiedzie, podejdź no do płota” nabiera z Tinderem nowego znaczenia… I właśnie dlatego tak go lubimy! W jednej minucie z kimś czatujemy, by za chwilę wyjść razem na kawę lub na spacer brzegiem Wisły. Oczywiście trzeba się wcześniej „zmatchować”, a gdy to się stanie… Wszystko się może zdarzyć.

couple-597174_640Tinder ma przede wszystkim bardzo silną konotację seksualną i nie znam osoby, której nie kojarzyłaby się z przygodnym seksem. Niby (prawie) nikt o tym nie mówi otwarcie na swoim profilu, ale smród się ciągnie. Równie dobrze mogłabym zaczepić kogoś na ulicy czy w sklepie i zaproponować mu seks. Czy byłoby to mniej kontrowersyjne od zaproszenia kogoś na szybki numerek poprzez internet? Przecież w życiu też dokonujemy wyborów, przyznając jednym „serduszko”, a drugim „krzyżyk”. Stoimy na przystanku czy w kolejce, jedziemy autobusem, wychodzimy w pracy na papierosa i wszędzie spotykamy się z ludźmi, oceniamy ich, czasem o nich fantazjujemy, a czasami chcemy zwiewać od kogoś jak najdalej. W internecie jest to jednak dużo prostsze – nie jesteśmy narażeni na bezpośredni kontakt, nie musimy fałszywie się uśmiechać, łatwiej wymyślić ciętą ripostę i zwlekać z odpowiedzią, gdy jest nam to na rękę. Gdy ktoś nas odrzuca, nawet o tym nie wiemy, a przez to łatwiej jest nam to zaakceptować. Przewija się tam tyle osób, że trudno dojść do tego, z kim kiedyś chcieliśmy się dopasować, a ta druga strona z nami niekoniecznie. Przebierać można jak w ulęgałkach.

Nie chcę bronić czy promować Tindera, ale… porzućmy czcze gadanie, że ocenianie wyłącznie po zdjęciu i szybkie selekcjonowanie są chamskie, przedmiotowe, niesprawiedliwe, głupie i „najważniejszy jest przecież charakter”. Oczywiście, że tak, ale zawsze, powtarzam: ZAWSZE, najpierw oceniamy kogoś po wyglądzie. Nieważne, czy spodobają nam się u kogoś błyszczące włosy, pokaźny biust, długie nogi, umięśnione ciało czy błysk w oku. Musimy do kogoś czuć pociąg seksualny, żebyśmy się nim zainteresowali. Gdy ktoś jest dla nas nieatrakcyjny fizycznie, nie ma takiej siły kosmicznej, żeby coś z tego wyszło. Chociażby przede mną postawili najmądrzejszego i najzabawniejszego faceta pod słońcem, ale który nie będzie miał „tego czegoś”, nic między nami się nie wydarzy. Chyba, że będzie obrzydliwie bogaty. [żarcik, oczywiście]

Ja również dałam się skusić! Zainstalowałam aplikację parę miesięcy temu i… skasowałam ją po 15 minutach. Bardzo szybko mnie to znudziło, nie miałam ochoty odpisywać na wiadomości pisane monosylabami i przy okazji wpadałam na chłopaków, z którymi np. kiedyś się spotykałam, a teraz nie chciałam mieć z nimi nic wspólnego. Nawet przez łącze internetowe. Znam jednak takich, którzy zostali tam na dłużej i tak skutecznie się z kimś „zmatchowali”, że dziś są w szczęśliwym związku. Co więcej, nie zaczęło się od seksu, ale normalnej, zdrowej relacji, randek i wszystkich tych romantycznych serduszek, amorków i kwiatuszków. Dacie wiarę? Ja nie dawałam, ale to naprawdę wypaliło. Czy dałabym dobre referencje Tinderowi? Trudno powiedzieć. Aplikację mam zainstalowaną ponownie i czasem sprawdzam, kto aktualnie pojawił się „na rynku”, a nuż wpadnę na miłość swojego życia. Wczoraj dostałam „Super Like” od jakiegoś Muhammeda, chyba nie skorzystam. Next, next, next

One comment on “Love me Tinder, love me true

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>