W strefie wygórowanych oczekiwań

Wyobraź sobie, że stoi przed Tobą dwóch mężczyzn… Pierwszy to dobry chłopiec, który głaszcze Cię po głowie, robi codziennie śniadanie do łóżka, przynosi kwiaty bez okazji i już po pierwszej randce byłby w stanie oddać za Ciebie życie i zdrowie. Drugi to jego zupełne przeciwieństwo – niegrzeczny chłopiec, który rozkochuje w sobie „ot tak”, a wiązać się nie chce. Taki, z którym nie brak emocji, który ma nas czasem w nosie, a my i tak za nim szalejemy. Z pierwszym – nuda, flaki z olejem i niedzielne obiadki u teściowej. Z drugim – niebiański seks, adrenalina i sobotnie wypady nad morze, oczywiście jego superszybkim autem. Z pierwszym jesteś ustawiona na całe życie, z drugim nie jesteś pewna nawet jutra. Którego wybierasz?

Odpowiedź jest prostsza, niż Ci się wydaje. W większości przypadków, jakie znam – ani jednego, ani drugiego. Z czego to wynika? Chyba z tego, że z żadnym z nich nie da się być szczęśliwą. I choćby wszystko przemawiało za tym, że z pierwszym typem byłoby nam dobrze, no nie będzie, za cholerę. Jakbym chciała, żeby było mi wygodnie, kupiłabym sobie kanapę… Mam też w nosie to, co mówią moja mama, babcia, przyjaciółka i reszta społeczeństwa, bo to ja będę się męczyć do końca życia, a nie oni. Co z drugim panem? Też go nie wybiorę! Chociaż pewnie bardzo bym chciała. Co mi po facecie, który zmienny jest jak pogoda w marcu, nie da po sobie poznać, co naprawdę czuje i jest zapatrzony w siebie jak w święty obrazek? I tak źle, i tak niedobrze.

seaside-371229_640

Podobno my kobiety jesteśmy zbyt wymagające, a niektórym nie podoba się, że wszystko musi być takie, jak sobie to wymyśliłyśmy. Jak by się nad tym zastanowić, wychodzi na to, że nie powinnyśmy mieć własnego zdania, ale zawsze iść na łatwiznę i brać życie takie, jakim jest. Fakt, mogę zadowolić się pierwszym lepszym facetem, z którym nie czuję się szczęśliwa, ale jakoś się przemęczę. To nie problem. Idąc dalej tym tropem, mogłabym postawić sobie pytanie: Jestem singielką, bo jestem zbyt wymagająca? Bo nie potrafię być uległa i zależna od mężczyzny, bo mam swoje zdanie, cele do osiągnięcia, oczekiwania i marzenia? Bo wiem, na co mnie stać i oczekuję, żeby mężczyźni, z którymi się spotykam wykrzesali z siebie trochę energii? Prawda jest taka, że wymagam od innych tyle, ile od siebie. A od siebie może i nawet więcej. Przecież na tym polega życie, żeby brać z niego, co najlepsze i dostrzegać jego jasne strony, nawet jak wszystko idzie jak po grudzie.

Może powinnyśmy w takim razie obniżyć nasze wymagania i nie czekać na swojego księcia z bajki? O ile nie radykalnie i wbrew naszym przekonaniom, jest to jak najbardziej OK. Ideałów nie ma, a nawet jak się nimi wydają, czar szybko pryska. Gdybym miała powiedzieć, jakie były moje wymagania wobec wymarzonego chłopaka 5 lat temu, a jakie są teraz… właściwie niewiele zostało z tego „idealnego zestawu”. Nie szukam też kogoś na siłę, bo zwykle „to” się dzieje jakoś samoistnie. Nawet zdarzyło mi się oszaleć na czyimś punkcie, chociaż w życiu bym nie pomyślała, że kiedykolwiek coś nas połączy. I wcale a wcale ten Pan nie pasował do obrazka, jaki miałam kiedyś w głowie. Ja chyba też nie przystawałam do jego świata. Pewnie gdybym była mniej wymagająca i nie oczekiwała zdecydowanej deklaracji, nie pisałabym teraz o singlach i singielkach.

Wiecie, kim jest quirkyalone? To taki nowy rodzaj singla, ekscentryczny indywidualista, niepoprawny idealista. Ktoś, kto „nie ma nic przeciwko związkom, ale przedkłada życie w pojedynkę nad wiązanie się w pary tylko po to, aby uniknąć samotności”, jak określa go Sashy Cagen – autorka tego pojęcia. Nie dla niego walentynki, kolacje przy świecach i składanie obietnic. Szczęśliwy singiel? No nie do końca. Quirkyalone czeka na swoją wyśnioną połówkę, z którą będzie mógł propagować ideę „komunii dusz”. Czy uda mu się stworzyć związek, w którym będzie się spełniać i wywoła prawdziwą, miłosną rewolucję w jego życiu? Relację, która nie zaburzy jego poczucia własnej tożsamości, nie ukróci potrzeby posiadania czasem oddechu od całego świata i nie zmusi do zmiany swoich przyzwyczajeń? Niestety zderzenie z rzeczywistością może być bolesne, gdy okaże się, że ta mityczna, idealna połówka pomarańczy nie istnieje, a w perspektywie mamy jedynie nijakie związki z rozsądku.

photo-1421986527537-888d998adb74

Jedno jest pewne – quirkyalone w dupie ma społeczne konwenanse oraz to, że jest uważany za leniwego hedonistę i chorobę systemu, bo nie widzi wyraźnej potrzeby tworzenia rodziny i zwiększania przyrostu naturalnego. Nie płacze też, gdy kolejny znajomy zaręcza się, bierze ślub lub płodzi dziecko, bo przecież „on ma czas”. A tu psikus, bo im jesteśmy starsi, tym trudniej znaleźć nam kogoś, kto pasowałby do naszej układanki. I coraz mniej kandydatów czy kandydatek, w których można by wybierać jak dawniej. Przyjaciele, których tak cenią sobie quirkyalones, czasem mogą nie wystarczyć. Już nie mówiąc o tym, że i oni zaczną się wkrótce wykruszać z towarzystwa, by wdać się z kimś w bardziej intymną relację. Czy checklista wymagań naszego nowoczesnego singla wtedy się skróci? O to należy już zapytać samego zainteresowanego. Na pewno znacie chociaż jednego.

Czy jest jakaś dobra recepta, by osiągnąć równowagę w życiu? Przede wszystkim zacząć od stopniowego zmieniania siebie i perspektywy, z której patrzymy na świat – nie zawsze obranej przez nas. To, że mamy wyrobioną pewną pozycję społeczną, stoimy na wysokim stanowisku, sami sobie na wszystko zapracowaliśmy, może równać się wysokim oczekiwaniom wobec partnera. A nie musi. Pewnie, łatwiej wejść nam do świata kogoś, kto jest do nas podobny, ma zbliżone priorytety i przekonania. By to zmienić, trzeba przekonać się na własnej skórze, że szczęśliwym da się być mimo złamania paru zasad, jakimi dotąd się kierowaliśmy. Może pora wyłączyć głowę, zmienić tok myślenia i zgodzić się z tym, co przychodzi, a nie czekać w nieskończoność na coś, co jest tylko mglistą obietnicą? Wymagajmy dużo od siebie i innych, żeby nasze życie nie było jałowe i pozbawione smaku. Ale… pamiętając, że przesolona zupa to pierwszy krok, by utonąć w morzu zbyt wygórowanych wymagań i nieosiągalnych ambicji.

podpis

57 comments on “W strefie wygórowanych oczekiwań
  1. Jak ładnie i dobrze napisany tekst:)
    A mimo to chyba niezrozumiany.
    Upraszczając, szczęście jest tam, gdzie my także kochamy, a nie, gdzie tylko nas kochają:)
    I nie można polubić kogoś bardzo tylko dlatego, że on nas bardzo lubi.
    A chyba żaden mężczyzna nie chciałby, aby kobieta była z nim z wdzięczności za jego uczucie, a nie dla niego samego…?

  2. Najbardziej żal mi kobiet, które szukają Księcia a jak już go znajdą to są zdziwione, że trzeba mu służyć…

  3. Dzięki takim blogom i wypowiedzia innych kobiet, wiemy jak z wami postępować, jak „grzeczny facet” wie jak ma ukryć swoje grzeszki :) polecam książkę „Dlaczego kobiety płaczą a faceci kłamią” świetna!

    I taki żarcik
    Kobieta jest jak otwarta ksiega, co prawda otwarta ale po chińsku i o fizyce kwantowej.
    Tyle w temacie, co panie na to? Rozpęta się piekiełko?

  4. wobec wszelkich zawiłości,chodzi o to,by było nam miło ze sobą.jednych wiąże to,a innych tamto,i siamto i owamto:)

  5. Jesteś osobą, z którą trzeba się dogadać – i to wcale nie jest niemożliwe, bo wyglądasz na mądrą dziewczynkę;) Jednak nie bardzo rozumiem – facet kupujący kwiaty i przynoszący śniadanie do łóżka to nudziarz? Ja myślałem, że tacy mężczyźni są pełni pomysłów, niespodzianie zabiorą drugą połowę np na zakupy w Nowym Jorku lub na weekend w Honolulu… Mój ojciec nie przynosił mamie kwiatów, nie robił śniadań, siedział często przy gazetach w swoim pokoju. Za to „uaktywniał” się gdy mamie jak zwykle wykipiało mleko – błyskawicznie poczuł i wpadał do kuchni, głośno i zdecydowanie wyrażając swoje niezadowolenie. Dziwiłem się, że jest taki przewrażliwiony i delikatny. Miał jeszcze jedną bardzo nieprzyjemną cechę – nie cierpiał sprzątania(!) W sobotę po szkole, zanim zdążyłem odsapnąć (tzn wziąć się za czytanie kolejnej książki), wpadała mama (też ze szkoły) i razem ze mną odstawiała na bok stół, zwijaliśmy dywan, ja łapałem trzepaczkę, schodziłem 3 piętra w dół do trzepaka i zaczynałem się pastwić;) Mama na górze uwijała się jak w ukropie – sama, bo siostrę jak zwykle gdzieś poniosło. Nie zawsze się udało tak szybko zadziałać. Gdy zjawił się „pan i władca” – spojrzał, poszedł do swojego pokoju a potem do kuchni – i po garach;) I to był początek… nagle coś zaczynało mu się nie podobać – robiło się coraz głośniej i głośniej. Nie potrafię powiedzieć, o co się awanturował. Pamiętam tylko, że w niedzielę po 17-tej powoli się uspokajało. Gdy w radiu lecieli „Matysiakowie”, on już leżał w łóżku i można się było odprężyć. Gdy ja byłem żonaty, jak ognia unikałem kretyńskich zachowań w stylu mojego ojca. Niestety, żona była bardzo wojownicza i wszelkie rozmowy na spokojnie kończyły się uznaniem moich racji, po czym następowało „dobrze, ale na razie będzie…” Ja się dostosowywałem do jej porządku i wymagań (dla inteligentnego człowieka to nie problem), ale ona nie uznawała moich potrzeb. No i skończyło się – gdy dzieci zaczęły wychodzić w świat, wyjechałem a po 4 latach separacji wreszcie rozwód (w sumie po 31 latach). Chciałem jeszcze założyć nową rodzinę – poznałem młodą (ona 37 a ja 54) panienkę, której doskwierał brak faceta. Mieszkała z owdowiałą mamą, w domku. Wprawdzie nie byłem aż tak doświadczony, ale wspólnie dopracowaliśmy się wspaniałego seksu (wcześniej sama się zaspokajała, więc miałem trochę trudne zadanie). Niestety, nie spodobałem się jej mamie. Cóż, rodzice zawsze chcą jak najlepiej wydać córki za mąż – najlepiej na biznesmena… A że latka lecą… samo życie. Gdyby naprawdę mnie chciała, to nie słuchałaby mamy;) Tylko mnie jest trochę smutno – skoro wyrachowane Polki mnie nie chcą, szukam wśród Ukrainek, Kolumbijek, Chinek, Wietnamek, Filipinek… ale jakoś nie dowierzam.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Marek

  6. Kompromis jest kluczem do udanego związku. I nie tylko gdy ten związek już istnieje ale także gdy dopiero pojawia się na horyzoncie.
    Stałam kiedyś przed wyborem podobnym do tego który opisałaś (choć mniej ekstremalnym) i wiem, że dobrze wybrałam mimo, że nie było łatwo.
    Świetny tekst i ciekawy blog, będę zaglądać.
    Pozdrawiam

  7. Ja jestem w związku właśnie z facetem reprezentującym pierwszy typ, jaki opisałaś. I jest to bardzo szczęśliwy związek, chociaż nieraz różnimy się od siebie jak niebo i ziemia. Mam jednak poczucie bezpieczeństwa, którego bardzo potrzebowałam i poszukiwałam. Wiem, że na mojego faceta zawsze mogę liczyć, nie zawiodę się, wiem, że myśl o zdradzie nawet nie przyjdzie mu do głowy. I kocham go jak diabli.
    Ciekawy wpis, pozdrawiam Cię serdecznie i przy okazji zapraszam do siebie.

  8. pierdoly totalne, panienka nie ma pojecia o czym pisze-,moj facet grzeczny nie jest, nigrzeczny hmmm… tez nie ,robi mi sniadanie do łozka w weekendy,w tygodniu czesto nie jemy ich razem.Ale nie ma tak ,ze przynosi mi je z różą w zebach i jest podniosle i romantycznie .Wygłupiamy sie i zartujemy.Jak facet smacznie i fajnie gotuje,to dalczego nie ?Nie jest wielkim romantyntykiem ,a takie sniadanko czesto konczy sie dobrym seksem ;) Trzeba spaliś ta szakszuke czy jajka z bekonem,nie?
    Nie generalizuj dziecko ,kiedys zmieniss zdanie

  9. Szczerze mówiąc przeczytawszy początek spodziewałam się po tekście czegoś więcej… Analizujesz coś bardzo złożonego, więc być może siłą rzeczy musisz dokonać uproszczenia? Tak czy inaczej, zabrakło mi tutaj szerszego wachlarza typów, jakiegoś mięsistego przykładu…
    Kiedyś postrzegałam mężczyzn podobnie dwubiegunowo – i zawsze, zdecydowanie, wolałam tych niegrzecznych. Dziś jestem stałą partnerką takiego niegrzecznego, skrzyżowanego z opisanym quirkyalone’em, sama zresztą zahaczam, bardziej niż mniej, o tę definicję. I co? I widzę, że Pan Singiel Niegrzeczny kwiatów nie kupi, wieczności nie obieca, ale to nie znaczy, że nie umie zadbać o kobietę.

  10. Wyobrażam sobie, że znajdujesz ten ideał i co? Człowiek z upływem czasu się zmienia. Ty się zmienisz i on się zmieni. I przestanie być twoim ideałem? Mam 65+ i inne spojrzenie na świat niż 10,20,30 lat temu. Dlaczego? Rozwijam się, starzeję i nabieram doświadczenia. Kiedyś byłam „idealna”, ale uroda przemija, zdrowie szwankuje i nie jestem już taka wymagająca wobec siebie i otoczenia jak kiedyś. Moja druga połówka też nie jest już idealna. Zmęczony, czasem rozdrażniony, odpuszczający tematy ważne i co? Mam go zostawić, bo nie jest tym ideałem co 35 lat temu? A on też powinien mnie zostawić?

    • Ja kocham i wychodzę za tego grzecznego. Z niegrzecznymi zmarnowałam najlepsze lata na udręce i cierpieniu. Teraz wiem, co jest w życiu ważne.

  11. Po lekturze tekstu odnoszę wrażenie, że Autorka tekstu jest niedojrzałą, naiwną, nieznającą życia i rozpieszczoną dziewczyną.

    Z tak egoistycznym podejściem, gdzie liczy się wyłącznie JA, JA, JA, JA, JA….. niech nie dziwi się, że jest singielką. Brak jakiejkolwiek gotowości do zmiany przyzwyczajeń z Jej strony świetnie obrazuje sytuację, w której się znalazła. Przy czym nie chodzi tu o całkowitą przemianę swojej osoby i udawanie kogoś kim się nie jest, lecz o próbę DANIA CZEGOŚ OD SIEBIE, bo jak śpiewał S. Sojka: „Życie nie tylko po to jest by brać”.

    Autorka przyznaje, że nie ma idealnych ludzi, ale sama na takie nieistniejące ideały w nieskończoność czeka. A MOŻE AUTORKA TEKSTU JEST IDEAŁEM, SKORO NAWET NIE PRÓBUJE SZUKAĆ PRZYCZYNY ZAISTNIAŁEJ SYTUACJI W SWOICH WADACH, będąc tym samym całkowicie bezkrytyczną wobec siebie.

    SKORO AUTORKA TEKSTU JEST TAK ZAPATRZONA W SIEBIE, TO NAJLEPSZYM ODZWIERCIEDLENIEM JEJ IDEAŁU BĘDZIE…LUSTRO. Jest to dla niej najlepszy kandydat.

    • Narcyzm jest chorobą naszych czasów. Wszystkie osoby wychowane od lat 80. noszą znamiona narcyzmu, bo tak zostały wychowane. Jedne bardziej, a drugie mniej. Niestety kiedyś liczyło się dobro kraju, społeczeństwa, rodziny. Od niedawna zmieniły się priorytety i to jest wina massmediów i zmiany systemu politycznego i kulturalnego. Teraz jest ja, ja, ja. Bądź najlepszy, zdobądź coś tam, wykształć się, spełniaj marzenia, podróżuj, kupuj-konsumuj, rozwijaj się, twórz… I ta doktryna o wystawianiu dzieci na piedestał – aby miały cudowne i lukrowane dzieciństwo (znów dziecko-najważniejsza jednostka). Kiedyś dzieci wiedziały gdzie ich miejsce. Spróbuj teraz przy ludziach dziecku odmówić kupna batona, to cała kolejka w sklepie cie spiorunuje. Nakrzycz? Nazwą cię wyrodnym rodzicem. Tak tworzy się narcystyczne społeczeństwo, już od lat. Każdy z nas taki jest, jednostki odstają od reguły i walczą o „większe dobro”. Reszta interesuje się tylko sobą. Bo jedno mamy życie, chcemy je przeżyć w 100%, bez kompromisów. Świadomość ulotności życia jest większa. Możemy dokonywać wyborów, mamy większy wachlarz możliwości – czy to źle że chcemy z tego korzystać?

  12. Napisane dobrym językiem i z pozoru szczerze. Tylko dlaczego po przeczytaniu tekstu mam pewność, że jesteś zagubiona, bo kompletnie nie wiesz, czego chcesz? Czujesz nerwowość i zniecierpliwienie, że wciąż jesteś sama. Diagnozujesz, że przyczyna tkwi w niedostatecznym wyborze mężczyzn, którzy mieszczą się zwykle w dwóch, wręcz karykaturalnych schematach. Rozumiem, że werbalizujesz swoje myśli nie po to, aby podzielić się nimi z czytelnikami, ale aby siebie przekonać do rzeczy, co do których podskórnie czujesz, że się mylisz. I przy okazji uprościć sobie ogląd rzeczywistości. Jako człowiek z bagażem lat wiem, że przyczyna problemów zawsze tkwi w nas, a nie na zewnątrz. Nawet nie chodzi tu o to, że widzisz to jako problem „albo-albo”: zejść z wysokich własnych wymagań wobec mężczyzn, czy pozostać singielką. W mojej opinii problemem jest egocentryzm. Każdy dąży do absolutyzowanego szczęścia, ale nikt go nie osiąga. Za to możemy osiągnąć zadowolenie życiowe, wynikające głównie z równowagi w związku. Jej podstawą nigdy nie jest branie, lecz nastawienie na drugiego człowieka. Na koniec trawestacja słów, które niegdyś wypowiedział J. F. Kennedy – nie pytaj, co partner może dać Tobie, ale pytaj, co Ty możesz dać partnerowi.

  13. Z jednym i drugim, przykładem całkowicie się zgadzam. Wiele ludzi mądrych stara się z tych zasad korzystać. Tyle, że słowo mądrych jest tu nie na miejscu, bo mądrości w tym nie ma. Są to osoby co mają swoje pięć minut i z nich korzystają. Pozostali zawsze w jakąś pułapkę, życiową wpadną.

    • znakomity opis singla.

      Czy czasami nie jest tak, że te wymagania singiel ma dlatego, że zwyczajnie nie znalazł miłości.
      Wg mnie tak właśnie jest.
      Bo miłość jest ślepa i nie widzi wad i zalet.
      Bo miłość ma chemię :)
      Czasami ta chemia trwa krócej a czasami przez całe życie.
      Bez tej chemii pozostaje się singlem albo rozgoryczonym małżonkiem.

      Pozdrawiam i dzięki za super artykuł :)

    • znakomity opis singla.

      Czy czasami nie jest tak, że te wymagania singiel ma dlatego, że zwyczajnie nie znalazł miłości.
      Wg mnie tak właśnie jest.
      Bo miłość jest ślepa i nie widzi wad i zalet.
      Bo miłość ma chemię :)
      Czasami ta chemia trwa krócej a czasami przez całe życie.
      Bez tej chemii pozostaje się singlem albo rozgoryczonym małżonkiem.

      Pozdrawiam i dzięki za super artykuł :)

      PS zapraszam na domowe lody niskokaloryczne a proste do zrobienia w domu
      http://odchudzaniejestproste.pl/lody-domowe-przepis/
      Idealne dla tych co na diecie

  14. Moim zdaniem w dupie się przewraca, niestety niektóre osoby, nie generalizuję że kobiety, ale niestety ich jest więcej, mają wygórowaną opinię o sobie. Natomiast opinie o innych wyrabiają sobie oceniając powierzchownie i stereotypowo pewne pozory. Oczywiście nie żebym miał pretensje czy coś (jestem w szczęśliwym związku z osobą która ma podobne poglądy i zainteresowania – to jest podstawa), jak kto woli, aczkolwiek narzekać – narzekajcie tylko na siebie.

  15. Sama się dzisiaj nad tym zastanawiałam. Podoba mi się Twoje podejście: wymagajmy dużo od siebie, a przy okazji od innych. Od zawsze twierdziłam, że kto mało wymaga, mało dostaje. Tyle tylko, że matematyka typu „dodaj a do b, a otrzymasz c” nie zawsze działa, jeśli chodzi o związki, czyż nie?
    Pozdrawiam
    kochamgoszalenie.blogspot.com

  16. Najpierw trzeba dorosnąć. Gdy już się to zrobi, zmieniają się priorytety i człowiek dostrzega, że ideały są dla naiwnych. Nie ma czegoś takiego jak ideał, bo każdy ma wady i każdy jest inny.
    Nie chodzi o związki z rozsądku, chodzi o to czego człowiek potrzebuje i czego będzie potrzebował.

  17. Przemyślenia zbliżone do moich: nie oczekiwać lecz dawać, nie zmieniać inmych lecz samemu rozwijać się, i najtrudniejsze: nie przywiązywać się lecz pozwolić sobie i innym być wolnymi. Pozdrawiam,

  18. kiedy byłam piękna i młoda zakochiwałam się na zabój w tych szalonych, niegrzecznych chłopcach. Zawsze mnie ranili i miałam złamane serce. W mężu ujęła mnie dobroć i nieśmiałość, oraz właśnie przewidywalność.Jesteśmy razem kilkanaście lat, a on cały czas całuje mnie tak jak kiedyś, trzyma za rękę w czasie snu. Czuję się bezpieczna i kochana i nigdy nie zamieniłabym tego na żaden skok adrenaliny

  19. Nie wypowiadaj się za kobiety, bo to co napisałaś świadczy jedynie, że jesteś jeszcze bardzo młoda i niekoniecznie mądra.
    Jeżeli po sobie sądzisz, że nie lubisz grzecznych chłopców, dlaczego mniemasz, że inne kobiety nie lubią spokojnych, czułych mężczyzn, którzy w dodatku umieją to okazać ?
    Dla ciebie to nuda :-))?
    Piszesz kompletne uogólnienia – jak dla mnie nie do przyjęcia – i np nie wiem dlaczego choćby np typ „grzeczny chłopiec” nie miałby być świetny w łóżku ?
    Nie wiem dlaczego dano ten blog na pierwszą stronę – chyba jako prowokację.
    Przykro stwierdzić .. ale po przeczytaniu tych wywodów mam takie wrażenie, jakby autorce założył dzwon na głowę i dobrze ktoś w niego przywalił.

    • „Przykro stwierdzić .. ale po przeczytaniu tych wywodów mam takie wrażenie, jakby autorce założył dzwon na głowę i dobrze ktoś w niego przywalił.” Widzę,że doskonale znasz ten stan…

  20. Zazwyczaj kobieta po wyborze głaszczacego po głowie ma pretensje, ze nie jest męski, a po wyborze wariata, ze ja zdradza i przepuszcza pieniądze. Po prostu wszystko ma 2 strony i wszystko może sie znudzić. Komunia dusz jest piekna, ale nie spowoduje znikniecia tej strefy, w której pierze sie skarpetki. Problem nie leży w tym, ze nie istnieje „taki” facet. Po prosty niedojrzałość quirkyalone czy innego singla nie pozwala na określenie co to jest „taki”.
    Ciekawostka jest, że kiedy pytamy jakiego faceta szukasz, slyszymy odpowiedź: wysoki, wysportowany brunet z zielonymi oczami…, a kiedy pytamy dlaczego facet sie nie nadawal odpowiedź brzmi: duzo pije, jest nieslowny, zostawia skarpetki na dywanie. Wymagania i potrzeby sa z calkiem innych kategorii.
    Niedojrzałośc krotko mowiac. Oczywiscie sytuacja facetów poszukujacych kobiety jest… identyczna.

    • Dokładnie :) dodam tylko, że stereotyp, że niegrzeczni faceci są dobrzy w łóżku jest straszną bzdurą. Chyba nie masz zbyt dużego doświadczenia z nimi :)

  21. Według mnie nie jesteś szczęśliwa sama siebie oszukujesz tak właśnie oszukują sami siebie osoby nie będące w stałych związkach. Nie chodzi też o to,że jesteś zbyt wymagająca po prostu zle wybierasz!

  22. A co mają powiedzieć normalni faceci? Wszędzie tylko dupodajki i oceniające facetów po portfelu flądry-wykorzystywaczki.

    A normalnych dziewczyn brak, czyli takich które są dziewicami do ślubu, nie jarają papierosów jak smoki i mają charakter że facet chce sie przy takiej kobiecie żyć. Tyle w temacie :)

    • Tu już przesadziłeś! Mężczyzna tez ma być dziewicą do ślubu, aby zasłużyć na określenie „normalny”?
      Do wszystkich zagubionych Panów – jest dużo wartościowych kobiet,, tylko trzeba umieć je znaleźć. Może nie warto patrzeć tylko na wygląd i szukać tylko w klubach?

    • Wg Pana kryteriów jestem tą normalną kobietą, a i nie trafiłam jeszcze na normalnego faceta.
      Paradoks?

  23. Odpowiedź dlaczego jesteś singielką, znalazła się w treści tekstu: „Bo nie potrafię być uległa i zależna od mężczyzny, bo mam swoje zdanie, cele do osiągnięcia, oczekiwania i marzenia?” Właśnie: SWOJE zdanie, SWOJE cele, SWOJE marzenia i oczekiwania. W związku nie ma JA, w związku jest MY. Ustala się wspólne zdani, ma się wspólne marzenie i cele do osiągnięcia. Oczywiście można też mieć te własne, ale nigdy kosztem tych wspólnych. Niestety dziś coraz więcej osób nie potrafi tak żyć

    • Co jest złego w Swoim zdaniu, w Swoim zyciu, w Swoich zainteresowaniach, np. ?
      Nic. Tak powinno być we wszystkich związkach. Tam, gdzie wystepowac zczyna zależnośc, konczy się związek, zaczyna niewolnictwo.
      Jedyneym niewolnictwem w związku, powinien byc seks :)
      I prawda jest, ze ci grzeczni często sa lepsi w te klocki, tylko, że kobiecie, zawsze sie wydaje, że ona jest najlepsza !!! W czym ? że ugotuje zupę ?, że posprzata ?
      Nie musi !!! Ważne, by była i wierzyła, że jest kochana i sama tez kochała :)
      Ale autorka, pragnie sprowokować innych. Pewnie to kolejna psycholożka społeczna, pisza ca pracę dyplomową :)

      Pozdrawiam :)

  24. Prawdziwie wartościowy związek jest oparty moim zdaniem na „zrównoważonym bilansie pomiędzy „braniem a dawaniem”. Dlatego kiedy czytam wciąż o wysokich wymaganiach singielek czy też innych „kurocośtampodobnych”, ciekaw jestem czy pomyślały o tym co chcą dać „z siebie” ? A może chodzące ideały wymagają również bezwarunkowEGO uwielbienia ?

  25. Pierwszy raz w życiu czytam coś i mam wrażenie, że ktoś napisał artykuł o mnie. Ciężkie takie życie, wierzcie.

  26. To takie wynaturzenia księżniczki, która nie wie, że największą wartością życia jest umiejętność dogadania się z drugim człowiekiem.

  27. Niestety życie jakie jest każdy wie, nie zawsze układa sie po naszej myśli. Jestem w oby takich zwiazkach. Mam męża, który kupuje mi kwiaty i prezenty robi śniadanie i pociesza w trudnych sytuacjach. Mdli mnie już od tego.Z drugim facetem jest namiętny sex, przyjacielskie rozmowy, tęsknota i brak jakichkolwiek perspektyw na przyszłość. Zastanawima się czy nie lepiej byłoby mi zostać samej. Nie męczyć sie przy „idealnym” mężu i nie tęsknić w nieskończoność za nieosiagalnym kochankiem.Podziwiam kobiety, które nie idą na łatwiznę i potrafia zadbać o siebie, nie szukając rozpaczliwie wsparcia w mężczyźnie. One wiedza,że muszą myśleć przede wszystkim o sobie.Czasy kobiety poddanej mężczyźnie i jego wielkiemu ego już dawno minęły.

    • Po co się meczysz ,jesli nie chcesz takiego męża jak opisalaś,to uwolnij go od siebie.To nieuczciwie i podle oszukujesz swojego męża.Naprawdę ,jest wiele kobiet które chcialayby takiego mężczyzne jak Twój mąż,może daj mu szanse na bycie zkobieta ktoranie będzie go oszukiwać.Ale tego nie zrobisz ,ponieważ jesteś zbyt egoistayczna ,wygodna i podla.Ale mam ndzieję że Ciebie ktoś będzie zdradzal i oszukiwal,los bywa przewrotny.

    • Donis, jestes zwykłą kurwą, niczym więcej. Tam cie rajcuje, bo to zakazane, a tu nie chcesz, bo nuda. Bo sama, nie potrafisz nic. Nawet podniecić męża.

      I nie myl kurewstwa, z prostytucją !!!
      Bo tam sie ciezko pracuje, a ty tego nie robisz !!!

      Pozdrawiam :)

  28. Właściwie o co ci chodzi? Ten zły tamten nie dobry. No to jesteś sam człowieku. Kompletnie roszczeniowe podejście! A co sama masz do zaoferowania? Pewno nic poza fochami

  29. Tekst nadawałby się do Elle. Moim zdaniem za dużo tu roztrząsania się nad związkami, brakiem związku, typami singli i facetów. Wiem, że o tym jest ten tekst, ale uważam, że ludzie się po prostu zakochują. Potem zostają razem albo się rozchodzą. I tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>