Życie jest sumą przypadków

Minęli się jak obcy,
bez gestu i słowa,
ona w drodze do sklepu,
on do samochodu.

Może w popłochu
albo roztargnieniu
albo niepamiętaniu,
że przez krótki czas
kochali się na zawsze*.

Czemu podejmujemy takie, a nie inne decyzje? Czemu idziemy gdzieś, gdzie nie mamy ochoty być i spotykamy kogoś, kogo nie chcemy widzieć? Czemu po raz kolejny krzyczę: „To znowu Ty? Mam już tego dość!”? I choć wydaje nam się, że wszystko jest z góry ustalone, życie jest sumą przypadków, bardziej lub mniej zauważalnych. Nie zastanawiałeś/aś się kiedyś, że coś mogło potoczyć się inaczej, gdyby nie jakiś impuls? Że gdyby nie jedna impreza i jedno rozlane piwo, nie miałabyś teraz pierścionka zaręczynowego na palcu? Że gdyby nie jedno „serduszko” na Tinderze, nie spotkałbyś tej Jedynej? Że gdybyś… I można powtarzać tak w kółko, jak litanię.

***

Pamiętam, jakby to było dziś… Bardzo się tego dnia spieszyłam – uczelnia, praca, fitness, szybkie zakupy, jeszcze szybsza kąpiel. Grafik zapchany co do minuty. Nie byłeś w nim uwzględniony. Stałam już przy kasie w osiedlowym sklepie, gdy sobie przypomniałam: pomidory! Na śmierć zapomniałam. Bez nich pomidorowa nie ma sensu, czyż nie? Rzuciłam się na stoisko z warzywami i złapałam w locie parę czerwonych kulek. Niestety jedną z nich upatrzyłeś też sobie właśnie Ty. Złapaliśmy w tym samym momencie malinowego pomidora nieszczęśnika i żadne z nas nie chciało ustąpić. „Będzie mój”, pomyślałam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to nie jego miałam na myśli, a Ciebie.

Niecały rok później, gdy kłóciliśmy się po raz setny, nie wytrzymałam. Chwyciłam z półmiska soczystego pomidora i – nawet się nie zastanawiając nad tym, co robię – rzuciłam nim w Twoim kierunku. Odskoczyłeś w ostatniej chwili. Warzywo rozbryzgało się na mojej śnieżnobiałej ścianie, a ja wtedy dokonałam morderstwa na naszej miłości. Krajobraz jak po hiszpańskiej La Tomatinie. Zanim się obejrzałam, Ciebie już nie było na horyzoncie. Może gdybym TAMTEGO dnia zaplanowała, żeby zrobić ogórkową, wcale byśmy się nie poznali i nie musiałbym robić teraz remontu kuchni?

person-731264_640***

Gdy do mnie napisałeś pierwszy raz, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Owszem, ostrzegano mnie przed Tobą, ale musiałam postawić na swoim. Przecież wiem lepiej, co jest dla mnie dobre. Zaproponowałam spotkanie – kino, kwiatek, piwo, buzi, do domu. A w głowie eksplozja myśli. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Coraz więcej rozmów, coraz więcej oczekiwań, obietnic i marzeń. Za każdym razem, gdy chciałam skończyć naszą historię miłosną, wracałeś jak bumerang. Przyjmowałam Cię z powrotem i wybaczałam każde przewinienie. Zdradzałeś mnie, kłamałeś w żywe oczy, miałeś mnie czasem w dupie i nie odzywałeś się przez kilka dni. Zakochana kobieta równa się głupia kobieta. Wtedy stało się TO. Wracałam z miasta, 2 dni po naszej pierwszej wspólnej nocy. Biłam się z myślami, rozważałam „za” i „przeciw”, robiłam wyliczanki, w kółko tylko: „Ene due like fake, korba borba esme smate…”. I gdy wyszło absolutne „zero” z moich matematycznych wyliczeń, dziwnym trafem wpadłam akurat na Ciebie.

W czwartki byłeś zazwyczaj gdzie indziej, poza miastem. Los stroił sobie ze mnie żarty, więc ja postanowiłam mu się odpłacić. Moje stanowcze „nie” w ciągu 15 minut zamieniło się w „tak, taak, taaaaaaak”, krzyczane jakiś tydzień później. To, co wydarzyło się na skutek naszego spotkania, utwierdziło mnie ostatecznie w przekonaniu, że łączy nas wyłącznie seks, a nie górnolotne uczucie, o którym tak namiętnie piszą poeci. Dobrze, że pewne rzeczy są dziełem przypadku, bo to jemu też zawdzięczam, że dziś nie ma Cię w gronie moich znajomych na facebooku ani na liście kontaktów w telefonie. Nie pisz, nie dzwoń, już nie mam dla Ciebie miłości**. Zachowam ją dla kogoś innego. Szkoda, że przez tę serię niefortunnych zdarzeń, w którą mnie wplątałeś, tak późno otworzyłam oczy. Może przypadek jeszcze raz sprawi, że moja historia będzie mieć kiedyś happy end? Kto wie, kto wie…

______________________________________________________________

*Wisława Szymborska „Perspektywa”

** Skubas „Nie mam dla Ciebie miłości”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>